Czyli wciąż jesteśmy w epoce kamienia łupanego lotów kosmicznych...

Rzeczywiście, metoda napędu jest ograniczona. Kiedy opróżnią się zbiorniki, co zdarza się bardzo często, silnik zatrzymuje się i maszyna porusza się dalej siłą rozpędu, lotem balistycznym. Można by pomyśleć, że wystarczy powiększyć zbiorniki i zabrać więcej paliwa, żeby zwiększyć prędkość statku, ale to złudzenie. Wyobraźmy sobie rakietę, która miałaby maksymalną ładowność jednego atomu wodoru. Nawet, jeśli jako materiału napędowego użyjemy całej masy kosmosu, uzyskamy maksymalną prędkość zaledwie 1800 kilometrów na sekundę. Wydaje się, że to dużo, ale to śmiesznie mało, jeśli wziąć pod uwagę ogrom przestrzeni. Z taką techniką na pewno powrócimy na Księżyc, ale to jednak co innego niż regularne loty i założenie bazy. http://portalwiedzy.onet.pl/0,11125,1326862,czasopisma.html

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 
Tomasz Kulig